piątek, 31 stycznia 2020
PODSUMOWANIE STYCZNIA 2020
Witajcie:-)
Czas na podsumowanie stycznia. Jakby ktoś pstryknął palcami, tak szybko mi upłynął ten miesiąc. Zastanawiam się co by tu napisać. Niczego ciekawego nie dokonałam w styczniu:-). Były miłe chwile, ale też i zmartwienia. W sumie jak u każdego. Trochę marudzę, a więc może już zacznę to podsumowanie.
W pierwszej kolejności trochę o pielęgnacji. Obecnie używam rano do mycia twarzy pianki Soraya Plante. Polecam, bo naprawdę bardzo dobrze oczyszcza skórę twarzy. Tak się złożyło, że akurat rano mi się skończyła i będę używać Nacomi Botanic. Chce spróbować czegoś nowego, szczególnie, że słyszałam dużo dobrego o tej piance. No zobaczymy jak to będzie. Potem używam toniku z Ziaji aloesowego, a od dziś ogórkowego. Są to sprawdzone toniki i dlatego do nich wróciłam. Krem do twarzy to z Eveline nawilżający, a pod oczy z Mokosh. Niestety ten z Mokosh źle działa mi na oczy, bo często wieczorami szczypią i łzawią mi oczy. Musze sobie kupić inny. Wieczorami stosuje dwuetapowe oczyszczanie czyli balsamu Czarszki i tej pianki Soraya. Potem toniku i serum do rzęs z Eveline, bo mam niewielkie braki:-). Wiem, że powinnam na noc też kremu używać, ale jakoś nie mam potrzeby. To też muszę zmienić, bo jednak w tym wieku powinnam dbać. W tym miesiącu odkryłam, no właściwie to już wiedziałam o tych perfumach, ale dawno temu miałam dezodorant, a mówię o Avon Perceive te takie jasno-niebieskie. Nuty to: gruszka, piżmo, frezja. To jak te perfumy pachną to jest jakiś obłęd. Naprawdę są przecudowne i długo się utrzymują. Czułam je nawet następnego dnia, choć oczywiście nie tak intensywnie jak pierwszego. Polecam gorąco:-). Do włosów nie odkryłam jakichś produktów wow, a więc nie będę wspominać czego używam.
Książek w tym miesiącu przeczytałam niestety tylko trzy, a mianowicie: "Jedz, módl się, kochaj", "Eat Pretty. Jedz i bądź piękna" oraz "Pełnia życia". Oczywiście w tym roku również biorę udział w Wielkobukowym Bingo. W tamtym roku się nie udało, ale mam nadzieje, że w tym roku się uda. Postaram się wkleić tu na blogu tego linka abyście w łatwy sposób mogli się przenieść na bloga Olgi i wziąć udział. Filmu czy serialu nie odkryłam który by mnie zachwycił. A z piosenek jaką pokochałam, choć odkryłam ją koniec grudnia, jest piosenka Mateusza Mijal "W Zakopanem cie poznałem". Cudowna piosenka, zapadająca w pamięć:-)
Z takich innych rzeczy co zrobiłam w styczniu to pozbyłam się aż czternastu t-shirtów w których nie chodziłam. Oddałam w inne ręce. Takie było moje postanowienie, aby pozbyć się wszystkiego czego nie używam i aby nie kupować kosmetyków zanim nie skończę poprzednich. Póki co daje rade:-). Postanowiłam, że będę pić więcej wody i nawet kilka dni temu zamówiłam sobie butelkę Dafi aby pić przefiltrowaną wodę i żeby mi było łatwiej odmierzać ilość wypitej wody.
Taki trochę nudny styczeń, ale dla mnie to ważne zmiany. Mam nadzieje, że z blogiem również będzie mi szło dobrze i ktokolwiek będzie to czytał. Dziękuję za uwagę i do zobaczenia:-)
PEELINGI BODY BOOM
Witajcie:-)
Tak to znowu ja, kolejny raz tego dnia. Nie udało mi się dodawać co niedziele posty, to zrobię to dzisiaj. Tak że szykujcie się na podsumowanie stycznia, jeszcze dzisiaj:-). Nie obiecuje nic na luty, co będzie to będzie. No dobra, ale czas ruszyć z tą recenzją peelingów Body Boom. W sumie to jaka tam recenzja, po prostu opowiem jak u mnie sprawdzają się te już rozsławione peelingi, ale czy warte uwagi i ceny?:-) Absolutnie tak!:-)
Body Boom jest to marka która produkuje peelingi kawowe, masła do ciała, kremy do twarzy itd. Na razie wypróbowałam peelingi kawowe o różnych zapachach. Mnie osobiście najbardziej urzekł zapach kokosowy. Uwielbiam kokos i kawę, a więc wyobraźcie sobie jaka to przyjemność używać takiego produktu. Znakomicie ściera martwy naskórek, a skóra po użyciu jest gładka, miękka. Nie bardzo przypadł mi do gustu zapach grejpfrutowy, ale to kwestia gustu. Dla mnie za bardzo cytrusowy. Póki co używałam tych najmniejszych pojemności czyli 100 gram, ale są też większe bo 200 gram. Opakowania są z takiego jakby papieru co nie jest za dobre w łazience ze względu na wilgoć, ale da się przeżyć:-). Do peelingów dołączona jest łyżka dzięki której w łatwy sposób można wydobyć peeling. Naprawdę rodzai tych peelingów jest mnóstwo. Koniecznie zajrzyjcie na ich stronę. Jak tylko skończę to co teraz używam to na pewno kupię taki co pozostawia złote drobinki, bo wygląda to obłędnie na skórze. Widziałam na YouTubie:-). Zdjęcie nie jest najwyższych lotów, ale chciałam Wam pokazać jak to ładnie wygląda:-). Brakuje tu truskawkowego, ale był już w użyciu jak postanowiłam zrobić zdjęcie, brawo ja:-)
Dobra koniec tego marudzenia, bo na pewno nie odkryłam nowości i każdy już próbował, a przynajmniej słyszał o tych peelingach:-). Kochani do zobaczenia wkrótce:-)
RECENZJA "JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ"
Witajcie:-)
Wiem, że miałam posty dodawać co niedziele, ale znowu plany nie poszły po mojej myśli. Takie życie. Postanowiłam, że w tym poście opowiem Wam o książce "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert. Na pewno większość słyszała, a nawet pewnie czytała już tę książkę. Jednak ja też dołożę swoje tak zwane trzy grosze:-)
Ta książka to autobiografia autorki. Kobieta po trzydziestce przeżywa trudny rozwód, jest załamana, prawie popełnia samobójstwo. Sama nie wie co ma robić ze swoim życiem, kim tak naprawdę jest. Zapewne wielu z nas nieraz sobie zadało to pytanie choć raz w życiu: co mam robić ze swoim życiem?
Książka przebiega dokładnie tak jak brzmi tytuł. Jedz- Włochy, Módl się- Indie, Kochaj- Indonezja. Nie jestem dobra w recenzjach książek, bo boje się żeby czegoś nie zdradzić. Najbardziej podobała mi się część o Indiach. Tam autorka przeżyła prawdziwe oczyszczenie duchowe. Wyrzuciła z siebie cały ciężar. Chciałabym również poczuć taką lekkość, szczęście, miłość jaką ona przeżyła w Indiach. To nie były zwykłe medytacje, to była duchowa przemiana. Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał tej książki to zachęcam by to zmienił. Muszę obejrzeć jeszcze film na podstawie tej książki:-). Z tego co sprawdziłam to jest kontynuacja "Jedz, módl się, kochaj". Kurcze to koniecznie muszę nadrobić. tytuł tej kontynuacji to "I że cię nie opuszczę". Na pewno będzie równie wspaniała:-)
Dziękuję za uwagę, o ile kogoś to interesuje co pisze;-) Do następnego razu:-)
niedziela, 5 stycznia 2020
POWRÓT NA BLOGA
Witajcie:-)
Dawno mnie tu nie było, a właściwie to aż rok. Pamiętam jak w styczniu zeszłego roku miałam tyle planów między innymi, aby pisać częściej na blogu, żeby czytać więcej książek itd. Niestety nic z tego nie wyszło. Chyba po prostu nie miałam weny żeby cokolwiek robić na blogu. Może zniechęcało mnie brak komentarzy albo jeszcze coś innego. Chciałabym, aby ten rok był zupełnie inny. No stary rok zakończył się okropnym przeziębieniem, totalnie ścięło mnie z nóg. Właściwie to się przeciągnęło aż do teraz, ale pomyślałam, że i tak Nowy Rok przywitam z uśmiechem i mimo choroby uśmiechałam się. Znowu mam nowe postanowienia, ale tym razem zapisałam sobie w plannerze i mam nadzieje, że to będzie dla mnie większą motywacją, aby je zrealizować. Jedno z takich ważniejszych postanowień to takie, że nie będę kupowała kosmetyków dopóki nie zużyje poprzednich:-). Póki co się udaje:-). Trzymajcie kciuki, abym wytrwała:-). Książkę zaczęłam "Jedz, módl się, kochaj", ale mam nadzieje, że na jednej w styczniu się nie skończy. Olga z kanału WielkiBuk zrobiła nowe plansze BINGO:-) i biorę w nich udział, choć w poprzednim roku się nie udało:-). Nie wolno się poddawać, tylko trzeba działać:-). Wpiszcie sobie na YouTubie WielkiBuk i poznajcie tę wspaniałą kobietę:-). Cóż jeszcze mogę Wam przekazać. Może to, że na razie tylko w każdą niedziele będę dodawała posty na bloga o tematyce kosmetycznej, książkowej. No zresztą zobaczycie.
Mam nadzieje, że Wasz rok 2019 był lepszy niż mój pod względem postanowień i spełniliście wszystkie swoje postanowienia:-). Na ten Nowy Rok życzę Wam wszystkiego najlepszego:-)
Do zobaczenia za tydzień:-)
czwartek, 31 stycznia 2019
RECENZJA "BYŁ SOBIE PIES"
Witajcie:-)
Przychodzę dziś do Was z recenzją pięknej, ale naprawdę bardzo pięknej książki. Czytając tę książkę czułam radość, wzruszenie, miłość. Już w tamtym roku miałam zabrać się do czytania tej książki, ale nie udało się. Żałuje, że przeczytałam tak późno. Nie jestem dobra w recenzowaniu książek, jednak postaram się ze wszystkich sił.
środa, 2 stycznia 2019
WYZWANIE WIELKIEGO BUKA
Witajcie:-)
Jak się macie w tym Nowym Roku?:-). Dziś przychodzę z takim krótkim wpisem, aby Was poinformować o nowym wyzwaniu jaki zorganizowała Olga z Wielkiego Buka:-). Nowy Rok to nowe postanowienia, a ja mam postanowienie by zaliczyć wszystkie punkty z regulaminu wyzwania:-). W tym roku będzie to wyzwanie w postaci BINGO!:-). Oto ono:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

