Witajcie:)
Dziś postaram się Wam opowiedzieć o różanym toniku marki EVREE.
Na buteleczce pisze, że jest to tonik do skóry suchej i mieszanej. Głównymi składnikami są:
Woda różana: tonizuje i przywraca naturalne pH. Wycisza zaczerwienienia. Poprawia kondycję skóry. Wzmacnia naczynia krwionośne.
Kwas hialuronowy: wiąże wodę w naskórku zapewniając odpowiedni poziom nawilżenia i wygładzenie.
D-panthenol: łagodzi, przynosi komfort, delikatnie napina skórę.
Rezultatem ma być głęboko nawilżona, wzmocniona, ujednolicona i widocznie odmłodzona cera.
No dobra, to chyba tyle co obiecuje producent. A teraz moje wnioski po stosowaniu tego toniku. Faktycznie bardzo dobrze tonizuje, nawilża, ale wydaje mi się że to trochę jest przesadą by twierdzić iż cera po użyciu tego produktu jest ujednolicona i odmłodzona:) Przecież to nie jest krem czy też podkład. Pod względem ujednolicenia czy odmłodzenia nie zauważyłam różnicy:) Natomiast jeżeli chodzi o inne aspekty na przykład choćby aplikacji, to była czysta przyjemność, gdyż produkt posiada pompkę dzięki której wydobywa się cudowna mgiełka:) Uwielbiałam ten sposób aplikacji, ponieważ czuło się takie przyjemne orzeźwienie, ale przez to za dużo psikałam:) Na lato jak znalazł, zwłaszcza w upalne dni. Tylko są takie dwa minusy: po pierwsze gdy produkt dostanie się do oczu to szczypie, a drugi minus to odrobinkę się klei, ale to minimalnie.
Tonik aplikuje się na twarz, szyje i dekolt, po czym należy pozostawić do wyschnięcia albo przyklepać, nie używając wacika, gdyż ten wchłania substancje odżywcze potrzebne skórze.
Nie no, gdy to przeczytałam na opakowaniu to się bardzo zdziwiłam. Nie wyobrażam sobie by nałożyć tonik bez użycia wacika, ble:) Przecież tego co żel do twarzy nie umyje, to zrobi to tonik. Ja mam taką skórę, że muszę przemywać wacikiem bo są na niej zanieczyszczenia. Tylko nie pomyślcie, że jestem jakąś brudaską:) Po prostu chyba taką mam skórę która dużo zanieczyszczeń wchłania. Dlatego szybko skończyłam ten tonik, bo psikałam na twarz i trochę na wacik. Na twarz bo przyjemnie orzeźwiał, a na wacik by doczyścić skórę. Musze przyznać, że produkt znakomicie doczyszczał cerę. A poza tym ma obłędny zapach dzikiej róży. Jeżeli ktoś z Was wąchał dziką róże to wie o czym mówię.
Podobno można go używać na makijaż. Hm szczerze to bała bym się, że makijaż się rozpłynie, dlatego nie próbowałam w taki sposób go aplikować. Według mnie tonik to tonik, a nie mgiełka utrwalająca makijaż.
Dużym plusem jest to że produkt nie zawiera parabenów, silikonów, parafiny, olejów mineralnych i jest testowany dermatologicznie.
Buteleczka o pojemności 200 ml kosztuje jakieś 14,99 zł. Można kupić w Rossmannie, Naturze. A oto i on:
Myślę, że to wszystko co chciałam napisać o tym toniku. Podsumowując: dobrze tonizuje skórę, nawilża, orzeźwia, aplikacja jest mega cudowna, jest tani, łatwo dostępny, pięknie pachnie. Polecam Wam gorąco:) Na pewno do niego wrócę:) Strasznie się rozpisałam, ale mam nadzieje że miło będzie się Wam czytało:) Napiszcie czy też używaliście tego toniku i co o nim sądzicie. Pozdrawiam Was gorąco:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz